Baza wiedzy

Levannah Morgan nie sprzedaje w „Lustrze czarownicy” systemu ani cudownego lustra. W wydaniu Fosforos oddaje sto pięćdziesiąt sześć stron Devon, rąk, pływów i narzędzi zrobionych na miejscu — książkę, po której więcej chce się wyjść w wiatr niż dokończyć checklistę.
Profesor religioznawstwa Diana Pasulka nie powiedziała, że każde UFO to demon. Powiedziała coś trudniejszego: w części relacji o kontakcie z nie-ludzką inteligencją wraca ten sam wzorzec, który teolodzy od wieków znają jako aktywność preternaturalną i poltergeistową. Istota zna myśli, mówi bez ruchu ust, a w domu zaczynają latać przedmioty. To analogia, nie wyrok. Ale po American Cosmic, Encounters i The Others nie da się już udawać, że cały fenomen mieści się w hangarze.
Jax i Luce wchodzą na tajlandzką kładkę, żeby zagłuszyć śmierć siostry, i zostają nad przepaścią bez drogi w dół. „Nie patrz w dół 2” nie udaje nowego gatunku. Bierze stary lęk, kręci go szerzej i w najlepszych momentach znowu ściska za gardło. Na dużym ekranie działa.
Na drodze z Byczyny do Nasal stoi krzyż, o który dba cała wieś, bo według legendy spalona tu służąca z ulicy Floriańskiej obiecała, że wróci. Historycy nie mają jeszcze jej nazwiska ani roku procesu, ale Śląsk naprawdę palił za czary, a byczyński cmentarz skrywa jeden z największych zespołów pochówków antywampirycznych w regionie.
Co piąty Polak w starszych sondażach przypisywał jakieś zdarzenie z życia duchom, co trzynasty w CBOS mówił o spotkaniu ze zmarłym, a siedem procent w badaniu z 2023 roku twierdziło, że widziało UFO. Wiara jest jeszcze szersza: niemal połowa dopuszcza byty nadprzyrodzone, ponad połowa – dowody na inne cywilizacje. Młodsi częściej biorą duchy, starsi w dawniejszych pomiarach brali kosmitów, a pokolenie Z odchodzi od Kościoła, niekoniecznie od zaświatów. Sondaże nie rozstrzygają, co kto zobaczył. Pokazują tylko, jak duży kawałek Polski nie zamyka tej sprawy.
6 kwietnia 1966 nad Westall High School w Melbourne setki uczniów i nauczycieli zobaczyło cichy srebrzysty obiekt, który zniknął za sosnami The Grange, zostawiając krąg w trawie, szkolne milczenie i zagadkę, której Australia nie zamknęła przez sześćdziesiąt lat.
XIV Dalajlama nie sprzedaje ładnych haseł. Mówi, że świątynią jest umysł i serce, a filozofią dobroć, bo sam stracił wielkie mury i nie pozwolił, by świętość wyjechała razem z nimi. Jego najpewniejsze cytaty o współczuciu, nadziei i prostej religii są ciche, a mimo to zostawiają w człowieku rysę. Czytaj, jeśli chcesz słów, które nie pocieszają tanio.
Hipnoza nie odbiera woli i nie leczy wszystkiego, ale w bólu zabiegowym, zespole jelita drażliwego, lęku przed procedurą i przy uderzeniach gorąca ma zaplecze badań, którego nie da się już zbyć wzruszeniem ramion. Nowy, długi tekst tłumaczy ludzkim językiem, gdzie metoda naprawdę pracuje, gdzie kończy się literatura, a zaczyna marketing, i jak odróżnić gabinet od spektaklu.
Stary polski lekarz, powstaniec i urolog, na końcu życia tłumaczy, czemu serce jest ogniem, a płuca metalem. Prawo pięciu przemian Jana Pincela to mała książka, która nie krzyczy z billboardu, za to zostawia w głowie mapę, do której chce się wracać.
Gonienie za orgazmem zamienia seks w egzamin i właśnie dlatego często psuje przyjemność. Uważność, świadomy oddech i zdjęcie celu z piedestału nie odbierają orgazmu. Oddają ciału obecność, bez której szczyt i tak bywa pusty.