Wiosną 2025 roku świat ezoteryki i miłośników zjawisk nadprzyrodzonych przeżył prawdziwy wstrząs – i to nie za sprawą nowej przepowiedni ani objawienia, ale przez… podróż lalki. Nie byle jakiej, bo tej najsłynniejszej, najszerzej opisywanej i uznanej za jedną z najbardziej nawiedzonych – Annabelle. Ta emblematyczna lalka, która przez dekady spoczywała w szklanej gablocie w Warren Occult Museum w Connecticut, po raz pierwszy w historii opuściła swoje duchowe „więzienie” i ruszyła w trasę po Stanach Zjednoczonych.
Zorganizowana przez New England Society for Psychic Research wystawa „Devils on the Run” nie była jednak tylko promocją horroru. To była wyprawa w głąb najbardziej mrocznych zakamarków historii okultyzmu i paranormalnych badań. A sama Annabelle – bezpiecznie zamknięta w pancernym pudle z napisem „DO NOT OPEN” – była gwiazdą tej makabrycznej karawany.

Annabelle: od szmacianej zabawki do ikony grozy
Zanim lalka stała się celebrytką horrorów, jej historia była znana jedynie w kręgach badaczy zjawisk paranormalnych. To nie porcelanowa postać znana z filmów, lecz klasyczna lalka Raggedy Ann, czerwonowłosa i szeroko uśmiechnięta. To ona, według relacji Ed i Lorraine Warrenów, miała być nawiedzona przez ducha dziewczynki imieniem Annabelle Higgins. Lalka rzekomo poruszała się sama, zostawiała wiadomości, a nawet próbowała udusić współlokatora właścicielki.
Od lat 70. XX wieku Annabelle była jednym z najważniejszych eksponatów w domowym muzeum Warrenów. Po śmierci Lorraine w 2019 roku muzeum zostało zamknięte dla publiczności. Wielu sądziło, że lalka już nigdy nie opuści swojego zaklętego sanktuarium. Aż do teraz.
Devils on the Run: duchy, medium i TikTok
Trasa „Devils on the Run” rozpoczęła się w maju 2025 roku. Pierwszym przystankiem był mrożący krew w żyłach kompleks West Virginia State Penitentiary, gdzie przez dekady więziono morderców i gwałcicieli. Lalka została wystawiona w jednej z cel, otoczona światłami, kamerami i – naturalnie – ogromną ostrożnością. Nie było mowy o dotykaniu. Nawet personel poruszał się wokół niej z wyraźnym respektem.
W kolejnych tygodniach Annabelle zawitała do miejsc równie przerażających – jak Victoria’s Black Swan Inn w San Antonio, znana z częstych obserwacji duchów i szeptów zza ściany, czy Rock Island Roadhouse w Illinois, gdzie odbywała się Esoteric Expo. W każdej z lokalizacji organizowano nie tylko prezentacje artefaktów, ale także seanse z medium, panele z udziałem badaczy i wykłady dotyczące okultyzmu.
To jednak nie wszystko. Nowa generacja entuzjastów zjawisk nadprzyrodzonych poznała Annabelle dzięki… TikTokowi. Ryan Daniel Buell, znany badacz paranormalnych fenomenów, dokumentował trasę lalki, publikując krótkie filmy z każdego miejsca. Jednym z viralowych hitów była scena, w której Annabelle została – półżartem, półstrasznie – przebrana w koszulkę Buc-ee’s, słynnej teksańskiej stacji benzynowej. Internet oszalał.
Co jeszcze zobaczyli uczestnicy trasy?
Choć Annabelle była bezsprzecznie gwiazdą wydarzenia, NESPR zabrało w trasę również inne legendarne eksponaty z kolekcji Warrenów. Wśród nich znalazła się słynna „Shadow Doll” – lalka, która miała wywoływać koszmary u tych, którzy zobaczyli jej zdjęcie. Jej zdeformowana twarz i ostre jak brzytwy pazury zyskały niemal kultowy status.
Prezentowano także tzw. „Conjuring Mirror” – lustro rzekomo wykorzystywane do przywoływania duchów, które zdaniem niektórych uczestników „pulsowało ciemnością”. Na wystawie nie zabrakło także artefaktów satanistycznych, w tym rytualnych masek, posągów i narzędzi używanych do odprawiania czarnych mszy.
Wszystko to było starannie udokumentowane i wystawione w półmroku, przy dźwiękach ambientowej muzyki i recytowanych modlitwach ochronnych. Dla wielu uczestników doświadczenie było równie ekscytujące, co przerażające. Wśród gości nie brakowało osób twierdzących, że doświadczyli dziwnych zjawisk: chłodu, szeptów, nagłych bólów głowy. Organizatorzy byli przygotowani – w każdej sali obecne było medium i duchowy opiekun.


Europa patrzy z zazdrością
Pojawiły się pytania: czy Annabelle zawita również do Europy? Czy na trasie znajdzie się miejsce dla takich miast jak Londyn, Paryż, a może… Kraków? Na razie odpowiedź brzmi: nie. Organizatorzy podkreślają, że z logistycznego i duchowego punktu widzenia podróż lalki przez ocean to zbyt duże ryzyko. Dodatkowo, status prawny samego muzeum wciąż pozostaje niejasny, a eksport „nawiedzonych artefaktów” może napotkać na opór urzędników, którzy niekoniecznie podzielają entuzjazm badaczy.
Mimo to wielu europejskich fanów nie traci nadziei. W sieci pojawiają się petycje, fanarty i apele do NESPR o zorganizowanie „European Conjuring Tour”. Bo choć dla jednych Annabelle to tylko dobrze wypromowana zabawka, dla innych – jest czymś więcej: portalem, symbolem, przypomnieniem, że świat może być znacznie bardziej tajemniczy, niż nam się wydaje.

