Gabriele Amorth, włoski kapłan ze Zgromadzenia Towarzystwa Świętego Pawła, pozostaje jedną z najbardziej rozpoznawalnych postaci Kościoła katolickiego ostatnich dekad. Urodzony 1 maja 1925 roku w Modenie, zmarł 16 września 2016 roku w Rzymie w wieku dziewięćdziesięciu jeden lat. Przez trzydzieści lat pełnił posługę egzorcysty diecezji rzymskiej, a jego imię stało się synonimem walki z siłami zła w świadomości wielu wierzących na całym świecie. Jego historia łączy w sobie doświadczenie partyzanta, prawnika, dziennikarza, formatora zakonnego i wreszcie egzorcysty, który w swoich książkach i wywiadach opisywał rzeczywistość, którą uważał za zbyt często bagatelizowaną przez współczesny świat.
Wczesne lata i doświadczenie wojny
Gabriele Pietro Amorth przyszedł na świat w głęboko katolickiej rodzinie prawniczej. Ojciec i dziadek byli adwokatami, a w domu panowała atmosfera wiary i zaangażowania w Akcję Katolicką. Już jako nastolatek odkrywał powołanie kapłańskie, choć droga do niego okazała się długa i naznaczona dramatycznymi wydarzeniami. Podczas II wojny światowej, gdy Włochy znalazły się pod okupacją niemiecką, młody Amorth wstąpił do katolickiej formacji partyzanckiej znanej jako Brygada Italia. Walczył pod pseudonimem „Alberto”, trzykrotnie był aresztowany i za każdym razem udawało mu się uciec. Za zasługi wojenne otrzymał krzyż wojenny za waleczność, a tuż przed śmiercią, we wrześniu 2016 roku, władze Rzymu przyznały mu Medaglia della Liberazione.
Po zakończeniu wojny Amorth podjął studia prawnicze i zaangażował się w działalność Demokracji Chrześcijańskiej. Był bliskim współpracownikiem młodego Giulio Andreottiego w strukturach młodzieżowych partii. Wydawało się, że przed nim stoi kariera polityczna, jednak powołanie kapłańskie okazało się silniejsze. W 1947 roku wstąpił do Towarzystwa Świętego Pawła, zgromadzenia założonego przez błogosławionego Jakuba Alberionego. Pierwsze śluby złożył w 1948 roku, wieczyste w 1951, a święcenia kapłańskie przyjął 24 stycznia 1954 roku z rąk biskupa Ilario Roatty.

Kapłaństwo przed egzorcyzmami
Przez kolejne trzydzieści lat Amorth pełnił różne funkcje w zgromadzeniu. Był formatorem młodych zakonników, nauczycielem, kaznodzieją, kapelanem w rzymskim więzieniu Regina Coeli oraz redaktorem naczelnym miesięcznika „Madre di Dio”. Szczególnie bliska była mu problematyka maryjna. Odegrał istotną rolę w przygotowaniu aktu poświęcenia Włoch Niepokalanemu Sercu Maryi w 1959 roku i należał do Papieskiej Międzynarodowej Akademii Maryjnej. Przez ponad ćwierć wieku utrzymywał kontakt z ojcem Pio z Pietrelciny, którego uważał za swojego duchowego przewodnika.
Aż do połowy lat osiemdziesiątych temat egzorcyzmów praktycznie nie istniał w jego życiu. Sam przyznawał, że w młodości w Modenie prawie nie słyszał o egzorcystach, a wielu kapłanów unikało tego zagadnienia. Zmiana nastąpiła niespodziewanie w 1986 roku, gdy kardynał Ugo Poletti, wikariusz diecezji rzymskiej, mianował go asystentem wieloletniego egzorcysty ojca Candida Amantiniego. Amorth miał wtedy sześćdziesiąt jeden lat. Jak sam wspominał, przyjął to zadanie z posłuszeństwa, nie mając wcześniej żadnego przygotowania teoretycznego ani praktycznego.
Początek posługi egzorcysty i pierwsze doświadczenia
Pod kierunkiem ojca Amantiniego Amorth szybko wszedł w świat, którego wcześniej nie znał. Pierwszy poważny egzorcyzm odprawił 21 lutego 1987 roku. Przypadek dotyczył młodego chłopa z okolic Rzymu, którego przyprowadził franciszkański zakonnik. Podczas rytuału demon przedstawił się jako Lucyfer, mówił po angielsku, choć opętany znał tylko włoski, a w pomieszczeniu pojawiło się ekstremalne zimno i kryształki lodu na ścianach. Ciało mężczyzny stężało, a następnie uniosło się w powietrze. Demon podał datę i godzinę odejścia – 21 czerwca o piętnastej. Amorth kontynuował cotygodniowe sesje i w wyznaczonym dniu chłop poczuł się wolny podczas pracy w polu. Ten przypadek uznał później za wyjątkowo szybki i niemal cudowny, ponieważ większość spraw wymagała znacznie dłuższej walki.
Po śmierci ojca Amantiniego w 1992 roku Amorth stał się głównym egzorcystą diecezji rzymskiej. W 1990 roku wraz z kilkoma innymi kapłanami założył Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów, którym kierował do przejścia na emeryturę w wieku siedemdziesięciu pięciu lat. Stowarzyszenie uzyskało oficjalne uznanie Watykanu w 2014 roku i do dziś pozostaje najważniejszą organizacją skupiającą egzorcystów z całego świata.

Skala i charakter egzorcyzmów
Amorth podawał różne liczby dotyczące swojej działalności. W 2000 roku mówił o ponad pięćdziesięciu tysiącach egzorcyzmów, w 2010 o siedemdziesięciu tysiącach, a w 2013 nawet o stu sześćdziesięciu tysiącach. Kluczowe jest jednak zastrzeżenie, które sam wielokrotnie podkreślał: liczył poszczególne sesje i rytuały, a nie osoby. Jedna osoba mogła wymagać od kilku do setek spotkań, a niektóre przypadki ciągnęły się przez dziesięć czy szesnaście lat. Prawdziwych, pełnych opętań według jego własnych szacunków było zaledwie około dziewięćdziesięciu do stu w całej karierze. Reszta to nękania, obsesje lub problemy, które wymagały przede wszystkim pomocy medycznej i psychiatrycznej.
Sesje trwały od kilku minut do kilku godzin. Amorth preferował starszy Rytuał Rzymski z 1614 roku, choć znał też nowszy. Używał fioletowej stuli, wody święconej, oleju egzorcyzmowanego, krzyża i medalika świętego Benedykta. Często pytał demona o imię, uważając, że ujawnienie imienia osłabia zło. W trakcie rytuałów bywał pluty, kopany i drapany. Opisywał przypadki super siły, lewitacji, wymiotowania przedmiotami takimi jak gwoździe, śruby, kawałki szkła czy nawet elementy radia, a także mówienia nieznanymi językami i awersji do świętych rzeczy.
Według Amortha około dziewięćdziesiąt procent prawdziwych opętań miało związek z klątwami, magią, satanizmem lub praktykami okultystycznymi. Podkreślał, że egzorcysta musi najpierw wykluczyć przyczyny psychiatryczne i że „niepotrzebny egzorcyzm nikomu nie szkodzi”. Krótki rytuał traktował często jako element diagnostyczny.
Poglądy, kontrowersje i publiczna działalność
Amorth był postacią kontrowersyjną nawet w kręgach kościelnych. Twierdził, że Hitler i Stalin byli opętani, ostrzegał przed jogą, Harrym Potterem, tablicami Ouija i magią, a także mówił o infiltracji Watykanu przez siły zła. W 2012 roku wypowiedział się na temat zaginięcia Emanueli Orlandi, sugerując udział osób związanych z Watykanem. Krytykował nowszy Rytuał egzorcyzmów, uważając, że powstał bez konsultacji z praktykami i osłabia skuteczność posługi.
Jego książki, przede wszystkim „Un esorcista racconta” (po polsku „Wyznania egzorcysty”) i „Nuovi racconti di un esorcista”, stały się bestsellerami i zostały przetłumaczone na wiele języków. W Polsce ukazały się również inne tytuły, między innymi „Tajemnice egzorcysty”, „Egzorcyści i psychiatrzy” czy „Spotkałem Szatana”. Amorth często pojawiał się w mediach, dawał wywiady radiowe i telewizyjne, a pod koniec życia pozwolił Williamowi Friedkinowi, reżyserowi legendarnego „Egzorcysty”, sfilmować jedną z sesji. Dokument „The Devil and Father Amorth” ukazał się w 2017 roku.

Śmierć i dziedzictwo
Gabriele Amorth zmarł 16 września 2016 roku w Rzymie z powodu powikłań płucnych. Pogrzeb odbył się w sanktuarium paulińskim, a pochowano go na cmentarzu Laurentina w kwaterze zgromadzenia. Jego postać zainspirowała film fabularny „The Pope’s Exorcist” z Russellem Crowe’em w roli głównej, który jednak Międzynarodowe Stowarzyszenie Egzorcystów uznało za wyolbrzymienie i zniekształcenie rzeczywistości.
Dziedzictwo Amortha jest żywe. Stowarzyszenie, które założył, nadal działa, organizuje formacje i konferencje, a liczba oficjalnych egzorcystów na świecie znacząco wzrosła. Współcześni egzorcyści cenią go za odwagę w przypominaniu o rzeczywistości zła duchowego, jednocześnie podkreślając potrzebę większej dyskrecji, ścisłej współpracy z medycyną i ostrożności w stosowaniu rytuału. Kanonisci i teolodzy wskazują na problemy związane z zawyżonymi liczbami sesji, zbyt szybkim przechodzeniem do egzorcyzmu diagnostycznego oraz niektórymi publicznymi wypowiedziami, które mogły generować niepotrzebny lęk lub mylić problemy psychiczne z demonicznymi.
Amorth sam mówił, że diabeł wygrywa niektóre bitwy, ale nigdy wojny. Jego życie pokazuje człowieka, który z partyzanta i prawnika stał się kapłanem gotowym stawić czoła temu, co uważał za największe zagrożenie dla ludzkich dusz. Niezależnie od ocen jego metod, pozostaje postacią, która na trwałe wpisała się w historię współczesnego Kościoła i w świadomość milionów ludzi poszukujących odpowiedzi na pytanie o istnienie i działanie zła.

