Recenzja książki „Przestrzenie istnienia” Doroty Czyszczonik

bielecki
Tomasz Bielecki

Siadam i piszę o tej książce, bo naprawdę mnie poruszyła. „Przestrzenie istnienia” Doroty Czyszczonik trafiła do mnie przypadkiem – scrollowałem sobie po socialach i natknąłem się na jej profil, gdzie pisze o rozwoju osobistym w taki naturalny, niepretensjonalny sposób. Pomyślałem: czemu nie, spróbuję, zwłaszcza że lubię takie tematy, które łączą codzienność z czymś głębszym, duchowym. Otrzymałem od autorki wersję papierową, bo lubię czuć książkę w rękach, i przeczytałem ją w 3-4 wieczory. Nie jest to jakaś gruba cegła, ale treści w niej tyle, że człowiek się zatrzymuje co chwilę, żeby pomyśleć.

Autorka, Dorota Czyszczonik jest bioenergoterapeutką z Wrocławia, oferującą konsultacje indywidualne, terapie energetyczne i hirudoterapię (leczenie pijawkami). Jej działalność skupia się na pomaganiu ludziom w odkrywaniu blokad emocjonalnych i duchowych, prowadzeniu do równowagi i miłości do siebie. Dorota opisuje siebie jako osobę, która słucha ciszy i odnajduje w słowach przestrzeń między światami – tym ziemskim a niewidzialnym. Ma profile na Facebooku (facebook.com/dorotatuitam) i Instagramie (@dorotatuitam), gdzie dzieli się refleksjami, wierszami, historiami i energią duchową.

Na początek: o czym to w ogóle jest? Dorota pisze o „przestrzeniach istnienia”, co brzmi trochę filozoficznie, ale w praktyce to taka podróż przez różne wymiary naszego życia – od ciała, przez emocje, aż po duszę i coś bardziej transcendentnego. Nie jest to typowy poradnik z krokami 1-2-3, jak osiągnąć sukces, tylko bardziej refleksja nad tym, jak żyjemy w tych przestrzeniach. Na przykład, autorka opisuje, jak nasze codzienne nawyki, relacje czy nawet otoczenie wpływają na to, kim jesteśmy w głębi. Podoba mi się, że nie wciska jakichś ezoterycznych bzdur, tylko łączy to z realnymi przykładami z życia. Jest rozdział o przestrzeni ciała, gdzie mówi o tym, jak ignorujemy sygnały od organizmu, biegnąc za karierą czy obowiązkami, i jak to nas wypala. Potem przechodzi do emocji – tu jest sporo o tym, jak radzić sobie z lękami, złością czy radością, nie tłumiąc ich, ale dając im miejsce. A na koniec ta duchowa część, gdzie zachęca do słuchania intuicji, medytacji czy po prostu zatrzymania się w ciszy. Całość jest napisana prostym językiem, bez nadęcia, jakby Dorota siedziała z tobą przy kawie i opowiadała o swoich doświadczeniach.

Co mi się najbardziej podobało? Przede wszystkim autentyczność. Czyszczonik nie udaje guru, tylko dzieli się swoimi historiami – o momentach zwątpienia, o zmianach w życiu, o tym, jak sama odkrywała te „przestrzenie”. To sprawia, że książka nie jest sucha, tylko żywa. Na przykład, w jednym fragmencie pisze o tym, jak w codziennym chaosie tracimy kontakt z sobą, i proponuje proste ćwiczenia, typu spacer bez telefonu, żeby poczuć otaczającą przestrzeń. Ja to wypróbowałem i serio, działa – nagle zauważasz szczegóły, które wcześniej umykały. Książka jest też ładnie podzielona na rozdziały, każdy z jakąś metaforą, co ułatwia czytanie. Historie z gabinetu (nie pamiętam dokładnie, ale coś w tym stylu) dodają klimatu, jakby to był dziennik osobisty.

Ale nie jest idealnie. Momentami czułem, że niektóre części są zbyt abstrakcyjne – na przykład, ta duchowa warstwa mogłaby mieć więcej konkretnych przykładów, bo dla kogoś, kto nie jest w temacie, może być za bardzo „w chmurach”. Ja lubię takie rzeczy, ale wyobrażam sobie, że dla sceptyków to mogłoby być za miękkie. No i książka jest krótka, więc jeśli ktoś szuka głębokiej analizy psychologicznej, to może poczuć niedosyt. Chciałbym więcej historii z życia autorki, bo one są najmocniejsze.

Ogólnie? Polecam, zwłaszcza jeśli jesteś w takim momencie życia, gdzie czujesz, że coś ci umyka, że biegniesz, ale nie wiesz dokąd. To nie jest książka, która zmieni ci życie overnight, ale na pewno skłoni do refleksji. Dałem jej 8/10 – solidna, inspirująca lektura, którą czyta się sercem, jak mówi sama autorka. Jeśli lubisz autorów w stylu Eckharta Tolle czy Brené Brown, ale w polskim wydaniu, to to jest to. Ja po przeczytaniu zacząłem bardziej zwracać uwagę na swoje „przestrzenie” i czuję się z tym lepiej. Warto!”

Przeczytaj również: Przepowiednia papieży: Tajemnica św. Malachiasza i koniec świata
Tunel i światło to nie tylko wizje mózgu w agonii. To doświadczenie, które łączy ludzi na całym świecie i od wieków inspiruje pytanie: czy śmierć naprawdę jest końcem, czy tylko początkiem innej podróży?
Portlock, Alaska – małe, opuszczone miasteczko, które stało się synonimem tajemnic i niewyjaśnionych zjawisk. Mieszkańcy opuścili je w 1950 roku, nie tylko z powodu trudności ekonomicznych, ale także z powodu strachu przed tym, co kryło się w okolicznych lasach. Zaginięcia, spotkania z tajemniczym "Hairy Man", przerażające dźwięki i nawiedzone legendy – oto historia Portlock, miejsca, które do dziś budzi grozę i fascynację. Czy to przeklęta ziemia, czy może coś więcej? Przekonaj się sam!
Przyjaźń to jedna z najpiękniejszych, ale i najbardziej złożonych relacji. Dlaczego jedne przetrwają całe życie, a inne rozpadają się jak domek z kart? Poznaj psychologiczne i biologiczne sekrety trwałych więzi oraz dowiedz się, kiedy warto puścić przyjaźń wolno.