Zestawienie pięciu najbardziej nawiedzonych domów na świecie to nie tylko spacer po mrocznej architekturze, ale i podróż przez historie tak niesamowite, że nawet Stephen King mógłby poczuć lekkie ukłucie zazdrości. Oto światowa ekstraklasa nawiedzeń – pięć domów, w których podmuchy przeciągu potrafią mówić, a skrzypiące schody mają własne wspomnienia.
1. Dom rodziny Perron – Harrisville, Rhode Island, USA
Co się działo:
W 1971 roku Roger i Carolyn Perron wprowadzili się z pięciorgiem dzieci do wiejskiej posiadłości z 1736 roku, która kiedyś należała do rodziny Arnoldów. Niemal od początku zaczęły się dziać rzeczy dziwne: przedmioty zmieniały położenie, pojawiały się zimne miejsca, a dzieci twierdziły, że rozmawiają z niewidzialnymi przyjaciółmi. Duch, który stał się najpotężniejszą i najbardziej złowrogą obecnością, to rzekoma wiedźma Bathsheba Sherman – kobieta, która według lokalnych legend miała złożyć ofiarę z dziecka i rzucić klątwę na wszystkich, którzy odważą się zamieszkać na jej ziemi.
Rodzina Perron opowiadała o przerażających zdarzeniach: Carolyn budziła się z ranami przypominającymi szpilki, okna same się otwierały, a drzwi zamykały z trzaskiem. Najbardziej dramatyczna sytuacja miała miejsce podczas rzekomego opętania Carolyn przez ducha Bathsheby – zdarzenie tak przerażające, że wymagało interwencji słynnych demonologów: Eda i Lorraine Warrenów.
Co tam jest teraz:
Dom wciąż stoi i od 2019 roku jest własnością pary pasjonatów zjawisk paranormalnych – Cory i Jennifer Heinzenów, którzy otworzyli go dla turystów i łowców duchów. Można tam przenocować, ale właściciele ostrzegają, że nie gwarantują spokojnego snu. Co więcej – nadal dochodzi tam do zgłoszeń zjawisk paranormalnych: nagrania EVP, samoistne uruchamianie się urządzeń, zmiany temperatury, „cienie chodzące po ścianach”. Dom żyje. I śni.

2. Dom Borley – Essex, Anglia
Co się działo:
Zbudowany w 1862 roku przez proboszcza Henry’ego Bull’a, dom w Borley był pierwotnie plebanią. Już od początku istnienia krążyły legendy o duchu zakonnicy, która w średniowieczu miała próbować uciec z lokalnego klasztoru z ukochanym mnichem. Zostali jednak złapani: on został stracony, a ją zamurowano żywcem. Duch zakonnicy miał być widywany przechadzający się w ogrodzie – z rozpaczą w oczach.
Główna fala aktywności rozpoczęła się, gdy wprowadził się nowy proboszcz, Lionel Foyster, z żoną Marianne. Pojawiały się napisy na ścianach – błagalne wiadomości, czasem w archaicznym języku. Przedmioty leciały w powietrzu, dzwonki dzwoniły same z siebie, pojawiały się widma bez głów i zniekształcone postaci.
Najsłynniejszy brytyjski badacz duchów, Harry Price, przeprowadził tam badania w latach 30. XX wieku. Zebrał setki świadectw i zorganizował nocne obserwacje z medium. Ostatecznie uznał Borley Rectory za „najbardziej nawiedzony dom Anglii”.
Co tam jest teraz:
Dom spłonął w 1939 roku w tajemniczym pożarze – do dziś nie wyjaśniono jego przyczyny. Pozostałości rozebrano, ale teren, na którym stał, nadal budzi niepokój. Duchy podobno nie odeszły. Mimo że dom nie istnieje, regularnie pojawiają się zgłoszenia o widmach zakonnicy, dziwnych dźwiękach i migotliwym świetle bez źródła. Ziemia nadal przechowuje pamięć o cierpieniu. Nie ma domu, ale jest echo.

3. Domki samobójców – Las Aokigahara, Japonia
Co się działo:
Aokigahara, znany również jako „Las samobójców”, rozciąga się u stóp góry Fuji i od dekad owiany jest złowieszczą sławą. W jego wnętrzu znajduje się wiele prowizorycznych chatek i namiotów – pozostawionych przez tych, którzy przyszli tu umrzeć. Te miejsca pełnią funkcję swoistego „domu przejścia”, gdzie samobójcy spędzają ostatnie dni, zanim odejdą z tego świata.
Miejscowi przewodnicy i strażnicy parku opowiadają o tym, że w niektórych z tych miejsc nie działa elektronika, a dźwięk faluje jakby zagłuszany przez niewidzialną rękę. Odczuwalna jest presja – psychiczna i cielesna. Medium, które weszło do jednej z opuszczonych chatek, zemdlało po kilku minutach, twierdząc później, że „widziało tłum duchów ślepych od rozpaczy”.
Co tam jest teraz:
Las Aokigahara jest nadal dostępny dla turystów, choć władze zniechęcają do samotnych wędrówek. Domki – czasem tylko drewniane szkielety – wciąż stoją w ukryciu. Niektóre zostały oznaczone taśmami ostrzegawczymi. Wciąż są odwiedzane przez szamanów i duchowych przewodników, którzy odprawiają rytuały oczyszczające. To nie jest zwykły las. To wielka nekropolia, której „domy” nadal oddychają smutkiem.

4. LaLaurie Mansion – Nowy Orlean, USA
Co się działo:
W XIX wieku Madame Delphine LaLaurie była prominentną postacią w nowoorleańskim społeczeństwie. Dopiero po pożarze jej rezydencji w 1834 roku odkryto, co naprawdę działo się za drzwiami eleganckiej posiadłości. Strażacy, którzy weszli do środka, natrafili na zamknięte pomieszczenia z torturowanymi niewolnikami – przywiązanymi do ścian, z odciętymi kończynami, zszytymi ustami, a nawet przeszczepionymi organami. Niektóre ofiary wciąż żyły.
Opowieści o krzykach, płaczu i pojawiających się cieniach szybko zaczęły krążyć po mieście. Duchy ofiar miały nie opuścić miejsca kaźni, a Madame LaLaurie uciekła do Francji, unikając kary.
Co tam jest teraz:
Rezydencja nadal stoi w French Quarter i jest jednym z najczęściej odwiedzanych miejsc przez turystów zainteresowanych okultyzmem. Mimo że wnętrza są zamknięte dla publiczności, opowieści przewodników podkreślają, że nawet obecni właściciele (był nim m.in. Nicolas Cage) uciekali z niej po dziwnych wydarzeniach. Dziś to prywatna nieruchomość, ale świadkowie twierdzą, że nocą z okien można usłyszeć krzyki i metaliczny brzęk – jakby ktoś znowu próbował się uwolnić z kajdan.

5. Winchester Mystery House – San Jose, Kalifornia, USA
Co się działo:
Sarah Winchester odziedziczyła fortunę po śmierci męża – dziedzica firmy Winchester, produkującej broń palną. Wierzyła, że jest przeklęta przez dusze zabitych z tych karabinów. Medium poradziło jej, by stale budowała dom – dopóki trwa budowa, duchy nie znajdą drogi do niej.
I tak przez 38 lat powstawał architektoniczny labirynt: 160 pokoi, 10 000 okien, 2 000 drzwi, schody donikąd, okna w podłodze i pokoje w pokojach. Wszystko po to, by duchy się zgubiły. Sarah nigdy nie spała dwa razy w tym samym pokoju. Do końca życia twierdziła, że rozmawia z duchami – jej wieczorne seanse miały być sposobem na uzyskanie dalszych wskazówek od „zmarłych architektów”.
Co tam jest teraz:
Dziś Winchester House to muzeum i narodowy punkt osobliwości. Organizowane są tam nocne zwiedzania, seanse spirytystyczne, a nawet badania paranormalne. Goście donoszą o dziwnych cieniach, nagłych podmuchach zimnego powietrza i głosach słyszanych z pokoi, które są… puste. Jedno jest pewne: to dom, który zbudowano ze strachu. I być może nadal zamieszkują go ci, przed którymi miał chronić.
Jeśli kiedykolwiek pomyślisz, że twoje mieszkanie skrzypi dziwnie w nocy – przypomnij sobie, że gdzieś tam są domy, które skrzypią, bo wciąż próbują coś powiedzieć. Albo ostrzec.


