Fabuła i kontekst historyczny
Egzorcysta to nie tylko jeden z najstraszniejszych filmów wszech czasów, ale także dzieło głęboko zakorzenione w rzeczywistości. Scenariusz, oparty na książce Williama Petera Blatty’ego, czerpie z autentycznej historii Ronalda Edwina Hunklera (znanego jako „Roland Doe”) – chłopca, który w 1949 roku stał się przedmiotem kontrowersyjnego rytuału egzorcyzmów prowadzonego przez katolickich księży. Friedkin, mistrz suspensu (Francuski łącznik), przekształcił te wydarzenia w opowieść o 12-letniej Regan MacNeil (Linda Blair), opętanej przez demona, i desperackiej walce księcia Damiena Karrasa (Jason Miller) oraz ojca Merrina (Max von Sydow) z siłami zła.
Dlaczego to arcydzieło?
- William Friedkin – reżyser wizjoner, mistrz kina grozy i thrillera, w Egzorcyście zastosował dokumentalne podejście, by spotęgować realizm. Jego metody były niemal brutalne. Ekstremalne warunki: Aktorzy pracowali w temperaturze -30°C, by ich oddech był widoczny w scenach „piekielnego zimna”.
- Psychologiczne granice: Friedkin celowo strzelał z pistoletu na planie, by wywołać autentyczne reakcje przerażenia (scena przybycia Merrina).
- Improvizacja: Wiele dialogów, np. słynne „Twoja matka ssie k… w piekle!”*, powstało spontanicznie.
Reżyser sięgnął też po autentyczne nagrania egzorcyzmów z archiwów jezuitów, a scenę „testu językowego” (Regan mówiąca po aramejsku) konsultował z lingwistami. - Linda Blair – 16-letnia ofiara roli życia jako Regan przeszła prawdziwe katorgi. Mechaniczna łóżko rzucało ją jak szmacianą lalkę, a „obrót głowy o 360°” osiągnięto przez ukrytą platformę i tricki montażowe. Aktorka doznała urazu kręgosłupa podczas kręcenia gwałtownych scen, a później zmagała się z depresją z powodu tyranii Friedkina. Choć nominowano ją do Oscara, statuetkę odebrała tylko za „drugoplanową rolę” – większość głosu demona podkładała Mercedes McCambridge (jej gardłowy szept powstał po… wypaleniu trzech paczek papierosów dziennie i alkoholu).
- Muzyka: Tubular Bells i dźwiękowe piekło. Mike Oldfield: Motyw Tubular Bells (skomponowany przez 19-letniego wówczas Oldfielda) stał się synonimem horroru, choć początkowo miał być… utworem relaksacyjnym. Friedkin usłyszał go w demo tape i wpadł w trans.
- Klangor demona: Efekty dźwiękowe to mieszanka świniobicia, pszczół i odwróconych modlitw. W scenie „lewitacji” użyto dźwięku maszyny do szycia!
- Milczenie jako broń: W kluczowych momentach Friedkin wyciszał ścieżkę dźwiękową, by widz sam „usłyszał” strach.
- Symbolika i religia: Film drąży temat wiary, winy i ludzkiej kruchości. Karras, psycholog i ksiądz, symbolizuje konflikt między nauką a duchowością.

Nawiązania do prawdziwej historii
Hunkler („Roland Doe”) podobno manipulował przedmiotami, mówił obcymi głosami i wykazywał nadludzką siłę – te motywy wprost przełożono na postać Regan. Kościół utrzymywał, że chłopiec został uwolniony, ale szczegóły pozostają tajemnicą. Friedkin dodał fikcyjne wątki (np. znieważenie krucyfiksu), by spotęgować horror.
Kontrowersje i kulturowy wpływ
Premiera wywołała masowe omdlenia widzów, a kościoły organizowały modły po seansach. Film był zakazywany w Wielkiej Brytanii i niektórych stanach USA. Dziś uznawany za kamień milowy gatunku, inspirujący twórców od Dziedzictwa po Obecność.
Ocena: 10/10
Egzorcysta to więcej niż horror – to psychologiczne i teologiczne studium zła, które nie starzeje się mimo dekad. Friedkin stworzył dzieło tak przejmujące, że nawet sceptycy przyznają: „To nie jest tylko film. To doświadczenie”.
Czy warto obejrzeć w 2025 roku? Absolutnie. Ale ostrzegamy – nie oglądajcie go samotnie w nocy.
Dla fanów: Prawdziwa historia Hunklera została zbeletryzowana m.in. w książce The Exorcist Casebook. Warto też sprawdzić dokument The Real Exorcist (2010).

