Wyobraź sobie, że przez jeden dzień nie musisz nikomu nic udowadniać. Nie musisz być lepszy, mądrzejszy, bardziej produktywny. Po prostu jesteś. I to wystarcza.
Właśnie tak pomyślałam zaczynając lekturę „Darami niedoskonałości” od Wydawnictwa MTbiznes. Ta książka nie krzyczy sloganami motywacyjnymi. Ona po prostu spokojnie, ale precyzyjnie trafia w punkt, w nasze zmęczenie byciem „na pokaz”. Brené Brown bierze pod lupę perfekcjonizm i obnaża go bez litości. Pokazuje, że to nie ambicja nas napędza, ale lęk przed byciem niewystarczającym.
Czytając tę książkę miałam wrażenie, że ktoś wreszcie mówi głośno o tym, co wielu z nas przeżywa po cichu. O wstydzie. O porównywaniu się. O udawaniu, że wszystko mamy pod kontrolą. Autorka nie buduje dystansu, wręcz przeciwnie, skraca go do minimum. Pisze prosto, konkretnie, bez zbędnego patosu. Dzięki temu jej słowa brzmią autentycznie, a nie jak kolejne inspiracyjne przemowy z internetu.
Najbardziej cenię w tej książce to, że nie sprzedaje iluzji „naprawiania siebie”. Ona zachęca do akceptacji siebie. Uczy odwagi w byciu prawdziwym, nawet jeśli oznacza to pokazanie słabości. A może właśnie szczególnie wtedy.
Lektura ogólnie bardzo mi się podobała, bo zachęca do działania. Zamiast chwilowego zastrzyku motywacji dostałam coś głębszego – refleksję, która realnie wpływa na sposób myślenia o sobie i relacjach z innymi. To książka, do której będę wracać, bo myślę, że za każdym razem odkryję w niej coś nowego.
Jeśli szukasz lektury, która nie będzie Cię pouczać, lecz skłoni do szczerego spojrzenia na siebie „Dary niedoskonałości” mogą Cię naprawdę zaskoczyć. I to w najlepszym możliwym sensie.

