Ben Machell, reporter „The Times”, który wcześniej napisał głośną książkę „The Unusual Suspect” o współczesnym Robin Hoodzie, tym razem zabrał się za temat, który towarzyszy ludzkości od wieków. Jego polska książka zatytułowana „Nie z tego świata. Na tropie zjawisk paranormalnych” ukazała się 11 lutego 2026 roku nakładem wydawnictwa Wielka Litera. To tłumaczenie oryginału „Chasing the Dark: A 140-Year Investigation of Paranormal Activity”, który wyszedł w październiku 2025 roku w Stanach Zjednoczonych. Obie wersje opierają się na tym samym ogromnym materiale faktów – archiwach, taśmach, listach i rozmowach – i razem tworzą jedną z najbardziej rzetelnych pozycji o zjawiskach paranormalnych, jakie ukazały się w ostatnich latach.
Jak Ben Machell wszedł w ten temat
Wszystko zaczęło się od dość osobistej historii. Kiedy babcia Machella umierała, zostawiła mu w spadku kryształową kulę. Ten przedmiot tak bardzo zaintrygował dziennikarza, że zaczął szukać informacji o medium i w ten sposób natknął się na nazwisko Tony’ego Cornella. Machell sam wspomina też swoje dziecięce doświadczenie – w wieku jedenastu lat grał z kolegami w Ouija, deska zaczęła układać sensowną wiadomość, a kilka dni później dowiedział się o śmierci dziadka. Te dwa zdarzenia sprawiły, że autor postanowił głębiej przyjrzeć się człowiekowi, który przez pół wieku badał to, co większość ludzi woli omijać szerokim łukiem.
Kim był Tony Cornell
Tony Cornell urodził się w 1924 roku i zmarł 10 kwietnia 2010 roku w wieku osiemdziesięciu sześciu lat. W 1942 roku wstąpił do armii, przeszedł szkolenie oficerskie, a potem został przeniesiony do Indian Navy jako Sub-Lieutenant. Właśnie podczas służby w Indiach, w górach Nilgiri, przeżył doświadczenie, które na zawsze zmieniło jego życie. Spotkał Swamiego, który według naocznych świadków potrafił pokonywać duże odległości w sposób natychmiastowy. To zdarzenie go prześladowało i stało się powodem, dla którego później poświęcił życie badaniom zjawisk, których nauka nie potrafiła wyjaśnić.
W 1952 roku dołączył do Society for Psychical Research – brytyjskiego towarzystwa założonego w 1882 roku. W 1962 roku został członkiem rady, w 1980 roku objął stanowisko skarbnika, które pełnił przez dwadzieścia dwa lata aż do 2003 roku, a w 1992 roku został jednym z wiceprezesów. Był człowiekiem praktycznym, empatycznym, ale jednocześnie niezwykle rygorystycznym. Dysleksja sprawiła, że sam publikował niewiele – jego najważniejsza książka „Investigating the Paranormal” wyszła dopiero w 2002 roku. Zostawił jednak po sobie prawdziwy skarb: tysiące stron notatek terenowych, setki taśm z nagraniami, korespondencję i niepublikowany pamiętnik. Wszystko to trafiło do archiwum w Cambridge University Library.

Jak pracował Cornell
Cornell nie siedział w laboratorium. Jeździł do zwykłych domów, gdzie ludzie zgłaszali dziwne rzeczy – telefony od zmarłych krewnych o trzeciej nad ranem, przedmioty przesuwające się same, duchy stojące przy łóżku śpiących. Zawsze przyjeżdżał z magnetofonem, słuchał, pytał, mierzył. Potrafił delikatnie, ale stanowczo wskazywać, kiedy ktoś żartuje albo szuka uwagi. Jednocześnie nigdy nie zamykał drzwi przed tym, czego nie umiał wyjaśnić. Jego ulubione zdanie brzmiało po prostu „I don’t know”. Pracował za darmo przez ponad pięćdziesiąt lat, co odbiło się na jego dwóch małżeństwach. Mimo to nigdy nie przestał odpowiadać na wezwania przerażonych ludzi.
Historia Towarzystwa Badań Parapsychicznych w książce
Machell nie ogranicza się tylko do biografii Cornella. Przeplata ją z pełną historią SPR od momentu powstania w 1882 roku. Towarzystwo założyli naukowcy i intelektualiści, którzy chcieli prowadzić „exact and unimpassioned inquiry” – dokładne i bezstronne badanie. W jego szeregach znaleźli się między innymi William James, Lewis Carroll, a także premierzy i laureaci Nobla. Książka opisuje czasy wielkiego boomu spirytyzmu na przełomie XIX i XX wieku, kiedy elity Londynu spotykały się na seansach, pisały listy o automatycznym piśmie i rozmawiały z umarłymi. Machell przytacza konkretną korespondencję Cornella i innych członków SPR z Arthurem Conan Doyle’em, Winstonem Churchillem, Marią Skłodowską-Curie i Markiem Twainem.
Jednym z najbardziej zaskakujących wątków jest okres zimnej wojny. Zarówno CIA, jak i KGB inwestowały ogromne pieniądze w eksperymenty z telepatią, jasnowidzeniem i zdalnym oglądaniem. Machell przywołuje między innymi badania Leonida Vasilieva w Leningradzie w 1962 roku, kiedy Sowieci twierdzili, że odkrycie ESP może mieć znaczenie porównywalne z bombą atomową. Cornell miał dostęp do raportów z tych badań i Machell pokazuje, jak bardzo poważnie traktowano wtedy te tematy na najwyższych szczeblach władzy.
Słynne sprawy badane przez Cornella
W książce pojawia się mnóstwo konkretnych historii zgłaszanych bezpośrednio Cornellowi: domy, w których przedmioty poruszały się same, telefony od zmarłych, duchy nawiedzające śpiących. Są też bardziej dramatyczne przypadki – trawlerowiec zaatakowany przez niewidzialnego psa, dom, z którego ścian sączyła się woda przypominająca krew, czy bungalow, w którym co chwilę wybuchały samorzutne pożary, a zwierzęta domowe padały bez widocznej przyczyny. Cornell jeździł na każde takie wezwanie, nagrywał, rozmawiał z mieszkańcami i starał się znaleźć logiczne wyjaśnienie.
Szczególne miejsce zajmuje słynny przypadek Enfield o którym już pisaliśmy. Cornell odwiedził dom Hodgsonów razem z Alanem Gauldem i Bernardem Carrem. Po wizycie wyraził głęboki sceptycyzm co do metod Maurice’a Grosse’a i Guya Lyona Playfaira. Uznał, że duża część aktywności to żarty dziewczynek, choć nie wykluczał, że pod spodem może być coś rzeczywistego. Jego krytyka doprowadziła do konfliktu – został wykluczony z dalszych wizyt. Szczegółowe notatki Cornella z Enfield znajdują się w archiwum i Machell cytuje je bardzo obszernie, pokazując, jak wyglądała praca od wewnątrz.

Dlaczego książka Machella jest wyjątkowa
Machell jako pierwszy dziennikarz otrzymał pełny dostęp do archiwów Cornella – pudeł z taśmami, niepublikowanego pamiętnika i korespondencji. Rozmawiał też z członkami rodziny i dawnymi współpracownikami. Dzięki temu książka nie jest suchym wykładem ani tanią sensacją. Jest głębokim portretem człowieka, który chciał wierzyć, ale nigdy nie rezygnował z intelektualnej uczciwości. Machell pokazuje zjawiska paranormalne przede wszystkim jako lustro ludzkich lęków, tęsknot i potrzeby sensu w świecie, który wydaje się zbyt uporządkowany.
Co mówią czytelnicy i recenzenci
W Wielkiej Brytanii i Stanach książka zebrała bardzo pozytywne recenzje. Sarah Waters nazwała ją „fascynującym świadectwem naszego nerwowego głodu mapowania mglistego, nawiedzonego terytorium na obrzeżach racjonalnego”. Tom Holland określił ją jako „przerażająco niesamowity” i podkreślił imponującą głębię badań. Lindsey Fitzharris porównała ją do „The X-Files” połączonych z genialną narracją historyczną. „Washington Post” napisał wprost, że Cornell stał się „jednym z najbardziej płodnych łowców duchów na świecie”.
„Nie z tego świata” to nie jest książka, która ma cię przestraszyć na śmierć ani przekonać, że duchy istnieją. To opowieść o człowieku, który przez całe życie stukał w ścianę między tym, co racjonalne, a tym, czego nie potrafimy wyjaśnić. Machell pisze ludzkim, ciepłym językiem, ale nigdy nie schodzi poniżej poziomu faktów. Po lekturze zostajesz z wrażeniem, że granica między zwykłym światem a tym „nie z tego świata” jest cieńsza, niż nam się wydaje – i że najważniejsze jest właśnie to „nie wiem”, które Cornell powtarzał przez całe życie. Nasza ocena to 10/10.

