Przeczytałem właśnie „Wewnętrzną przemianę i potęgę podświadomości” Josepha Murphy’ego i muszę powiedzieć, że to bardzo charakterystyczna pozycja tego autora. Od razu zaznaczę – nie jest to zupełnie nowa książka napisana specjalnie na 2025 rok. To raczej starannie wybrana i uporządkowana kompilacja jego największych hitów z lat 50. i 60. Jeśli czytałeś już klasyczną „Potęgę podświadomości” albo którąkolwiek z jego innych książek, to sporo treści będzie Ci znajome, czasem wręcz identyczne. Tylko że tym razem wszystko jest ładniej poukładane, z nowymi afirmacjami i trochę świeższym wstępem.
Całość podzielono na trzy główne części. Najpierw jest solidna dawka teorii – jak działa umysł świadomy i podświadomy, dlaczego podświadomość przyjmuje wszystko, co powtarzasz z emocjami, i jak świadomy umysł pełni rolę strażnika przy bramie. Murphy tłumaczy to prostym, niemal kaznodziejskim językiem, mieszając Biblię, filozofię New Thought i własne doświadczenia z pracy z ludźmi. Potem przechodzi do praktyki, i właśnie tu książka jest najmocniejsza. Dostajesz masę gotowych, konkretnych afirmacji na praktycznie każdy obszar życia: zdrowie, pieniądze, relacje, spokój, sen, uwolnienie od lęku czy poczucia winy. Są też jego ulubione techniki – wieczorna wizualizacja celu jako już osiągniętego, metoda „zadawania pytania przed snem”, powtarzanie afirmacji w rytm oddechu czy łączenie słów z prawdziwym odczuwaniem wdzięczności i ulgi.
Dużo miejsca zajmują też historie. Murphy jak zawsze zasypuje czytelnika przykładami ludzi, którzy wyleczyli się z poważnych chorób, znaleźli miłość, spłacili ogromne długi czy nagle dostali świetną pracę. Część z tych opowieści brzmi autentycznie, część jak piękne legendy z lat pięćdziesiątych, ale trzeba przyznać, że działają motywująco.

Najbardziej podoba mi się to, jak prosto i ciepło jest to wszystko napisane. Czyta się jak rozmowę z mądrym, życzliwym starszym panem, który naprawdę chce Ci pomóc. Nie ma tu żadnego akademickiego zadęcia, tylko praktyczne wskazówki, które możesz zastosować od razu. Szczególnie dobrze sprawdza się u osób, które dopiero zaczynają przygodę z pracą nad umysłem i podświadomością – daje im gotowe narzędzia i nadzieję.
Z minusów to brakuje mi jakichkolwiek odniesień do współczesnej nauki – neuroplastyczności, badań nad placebo czy medytacją. Murphy pisał w innym czasie i ta książka nawet w nowym wydaniu tego nie nadgoniła. No i ten mocno religijny język – dużo „Bóg”, „Boska moc”, „nieskończona inteligencja”. Dla osób wierzących super, dla ateistów bywa męczący, choć da się to traktować metaforycznie.
Jeśli dopiero wchodzisz w ten temat albo czujesz, że utknąłeś w schemacie „wszystko wiem, a nic nie robię”, to książka jest naprawdę wartościowa. Daje konkret, motywację i proste ćwiczenia, które przy regularnym stosowaniu (nawet 5–10 minut dziennie) potrafią ruszyć sprawy z miejsca. Jeśli jednak Murphy’ego już przerobiłeś, to może trochę czegoś brakować – chyba że chcesz mieć wszystkie najlepsze afirmacje w jednym miejscu. Jak dla mnie 9/10!

