Zacznijmy od tego, że Leslie Kean nie jest kolejnym entuzjastą latających spodków z kasetami VHS i teczką pełną opowieści z warszawskiego UFO-klubu. To zawodowa dziennikarka śledcza, która przez wiele lat pisała m.in. dla „The New York Times”, znana z żelaznej rzetelności. Jest znana z książki „UFOs: Generals, Pilots, Government Officials Go on the Record” (2010), która przyczyniła się do zwiększenia wiarygodności badań nad niezidentyfikowanymi zjawiskami powietrznymi (UAP). W 2017 roku współtworzyła również „Surviving Death: A Journalist Investigates Evidence for an Afterlife”, poświęconą badaniom życia po śmierci.
Kean odegrała istotną rolę w głośnym artykule The New York Times z 2017 roku, który ujawnił istnienie tajnego programu Pentagonu zajmującego się badaniem UFO (AATIP). Jej praca koncentruje się na dziennikarstwie śledczym dotyczącym niewyjaśnionych fenomenów, a jej publikacje często wywołują dyskusje w środowisku naukowym i medialnym.Leslie Kean to amerykańska dziennikarka i autorka książek zajmująca się tematyką UFO oraz zjawisk paranormalnych. Jest znana z książki „UFOs: Generals, Pilots, Government Officials Go on the Record” (2010), która przyczyniła się do zwiększenia wiarygodności badań nad niezidentyfikowanymi zjawiskami powietrznymi (UAP). W 2017 roku współtworzyła również „Surviving Death: A Journalist Investigates Evidence for an Afterlife”, poświęconą badaniom życia po śmierci.
Kean odegrała istotną rolę w głośnym artykule The New York Times z 2017 roku, który ujawnił istnienie tajnego programu Pentagonu zajmującego się badaniem UFO (AATIP). Jej praca koncentruje się na dziennikarstwie śledczym dotyczącym niewyjaśnionych fenomenów, a jej publikacje często wywołują dyskusje w środowisku naukowym i medialnym.

UFO bez brokatu, za to z czarną skrzynką
Leslie Kean skupia się na przypadkach z najwyższej półki: obserwacjach dokonanych przez wyszkolonych pilotów wojskowych, udokumentowanych przez radar, z potwierdzeniem przez wielu świadków i – co kluczowe – bez oczywistych konwencjonalnych wyjaśnień. Autorka prezentuje kilkadziesiąt takich przypadków, które mają jedną wspólną cechę: są zdumiewające, ale nie są szalone.
Przykłady? Proszę bardzo:
- Iran, 1976: Pilot wojskowy F-4 Phantom podchodzi do niezidentyfikowanego obiektu. Cała awionika jego samolotu przestaje działać. To zdarzenie odnotowały amerykańskie służby.
- Belgia, 1989–1990: Fala obserwacji trójkątnych obiektów, śledzona przez radary NATO i belgijskie F-16. Sprawę prowadził pułkownik Wilfried De Brouwer – jeden z bohaterów książki.
- Japonia, 1986: Kapitan Terauchi, pilot Japan Airlines, opisuje gigantyczny obiekt w kształcie orzecha włoskiego, towarzyszący jego samolotowi przez kilkadziesiąt minut nad Alaską. I tak, FAA i CIA wzięły sprawę na poważnie.
Autorytety, nie autografy
Największym atutem książki są wypowiedzi samych wojskowych i urzędników wysokiego szczebla, którzy odważyli się mówić publicznie. Kean nie snuje teorii – ona oddaje głos ludziom, którzy widzieli i dokumentowali, a nie zgadywali. Dzięki temu książka nie wchodzi w rejony spiskowej paranoi. Wręcz przeciwnie – jest wezwaniem do racjonalności, ale innego rodzaju: takiej, która nie wypiera tego, co niewyjaśnione, lecz przyjmuje fakt, że dane są dziwne i zasługują na poważne dochodzenie.
W książce znajdziemy wypowiedzi m.in.:
- generała Parviz Jafari (Iran),
- pułkownika De Brouwera (Belgia),
- generała Ricardo Bermúdeza (Chile),
- a nawet byłego gubernatora Arizony Fife’a Symingtona, który ujawnił, że i on był świadkiem tajemniczego obiektu nad Phoenix w 1997 roku.
UFO jako problem naukowy i polityczny
Kean sugeruje – i robi to z wyczuciem – że UFO to temat, który zbyt długo był spychany do lochu popkultury, podczas gdy należało go traktować jako realny problem bezpieczeństwa narodowego i naukowego. Nie chodzi jej o to, by ogłosić, że odwiedzają nas kosmici. Chodzi o to, że są obiekty, które:
- naruszają przestrzeń powietrzną,
- wykazują technologie przekraczające nasze możliwości,
- i nie zostawiają za sobą śladów typowych dla znanych maszyn.
To już nie bajka. To problem.
Autorka przypomina, że Francja, Chile, Peru, Urugwaj czy Wielka Brytania prowadzą oficjalne dochodzenia w sprawie UFO, posiadają narodowe urzędy do ich analizy. A USA? Milczały, dopóki temat nie wrócił na salony po 2017 roku (co również Kean współtworzyła, publikując przełomowy tekst w NYT o programie AATIP).

Styl pisania
Leslie Kean pisze z wyważoną elegancją, momentami niemal sucho, jak przystało na osobę, która chce przekonać sceptyków, nie wyznawców. Ale ta powściągliwość czyni jej książkę jeszcze bardziej przekonującą. To nie jest literatura rozrywkowa, ale dokumentacja zmieniająca granice debaty publicznej. Styl nie próbuje hipnotyzować – on stawia na metodyczną uczciwość.
Książka, która przyszła przed swoim czasem?
W 2010 roku, gdy „UFO” miało premierę, świat się jeszcze śmiał. Ale dekadę później Pentagon odtajnione nagrania UFO nazwał UAP (Unidentified Aerial Phenomena) i przyznał: „Nie wiemy, co to jest, ale to nie nasza technologia”. Dziś wiemy, że Leslie Kean wyprzedziła swoje czasy. Jej praca stanowiła kamień węgielny nowej ufologii – racjonalnej, śledczej, instytucjonalnej.
To nie jest książka o zielonych ludzikach. To jest książka o poważnych ludziach w konfrontacji z czymś, czego nie da się łatwo zlekceważyć. I jeśli jeszcze jej nie przeczytałeś, a interesujesz się granicami wiedzy, lotnictwem, polityką informacji lub – nie bójmy się tego słowa – tajemnicą, która drzemie tuż nad naszymi głowami, to… warto. To książka, która nie daje odpowiedzi, ale zmusza, byśmy w końcu zaczęli zadawać właściwe pytania.
Nasza ocena: 10/10!

