Doomscrolling – mroczny nawyk XXI wieku. Dlaczego wciąż przeglądamy złe wiadomości?

grok-image-59f07cb2-da1c-4860-a580-930cbf1e0038
Tomasz Bielecki

W epoce, w której świat mieści się w kieszeni, a losy planety można śledzić niemal w czasie rzeczywistym, pojawiło się zjawisko nowe, choć głęboko osadzone w psychice człowieka – doomscrolling. Termin brzmi niemal jak nazwa postapokaliptycznego wirusa – i w pewnym sensie nim właśnie jest. Zakaża myśli, zmienia sposób, w jaki doświadczamy rzeczywistości, zaburza rytmy życia i zniekształca nasz obraz świata. Dlaczego nie możemy przestać przewijać złych wiadomości, nawet jeśli czujemy, że to nas przytłacza? Dlaczego karmimy się obrazami katastrof, kryzysów i konfliktów, jakbyśmy nie mieli już siły ani odwagi spojrzeć w inną stronę?

Czym jest doomscrolling i dlaczego nas wciąga?

Doomscrolling to kompulsywne przeglądanie negatywnych informacji w sieci – wiadomości o wojnach, katastrofach, pandemii, kryzysach ekonomicznych, katastrofach klimatycznych czy przestępstwach. Co ważne, to nie jest już zwykła ciekawość. To zachowanie ma cechy nawyku, a nawet uzależnienia. Pojawia się przekonanie, że musimy „być na bieżąco”, że każda nowa wiadomość może być kluczowa, że tylko poprzez wiedzę zyskamy poczucie kontroli. Problem polega na tym, że tego poczucia nie daje ani pierwszy, ani dziesiąty, ani setny przeczytany news – zamiast ulgi, pojawia się lęk, zmęczenie i poczucie bezsilności.

Psychologowie nazywają to poznawczym błędem przewidywania ukojenia. Wydaje nam się, że kolejna informacja pozwoli nam się uspokoić. W rzeczywistości każda kolejna porcja złych wiadomości jedynie wzmacnia napięcie. Mózg, zamiast wyciszać się, wchodzi w tryb alarmowy. Scrollujemy dalej, szukając czegoś, co nie nadchodzi – jak głodny lis goniący za zapachem kury, której nigdy nie dogoni.

Neurobiologiczna pułapka nowości i strachu

Mózg człowieka zbudowany jest tak, by reagować na zagrożenia. Ewolucyjnie opłacało się być czujnym – ten, kto zbyt szybko się uspokajał, częściej kończył w paszczy drapieżnika. Współcześnie drapieżnikami są breaking newsy, agresywne tytuły i powiadomienia push z aplikacji informacyjnych. Każdy taki bodziec uruchamia układ limbiczny i oś HPA (podwzgórze–przysadka–nadnercza), odpowiedzialne za produkcję hormonów stresu: adrenaliny i kortyzolu.

A jednak – i to jest najbardziej przewrotne – te same procesy aktywują również wydzielanie dopaminy. Z neurologicznego punktu widzenia każda nowa informacja działa jak mini-nagroda. Nawet jeśli to nagroda z domieszką trucizny. Doomscrolling łączy w sobie ekscytację z przerażeniem – to emocjonalny rollercoaster, którego nie da się łatwo zatrzymać. Przypomina hazard: być może kolejna wiadomość coś zmieni, być może znajdę sens, rozwiązanie, ulgę. A może chociaż jeszcze mocniej się oburzę – to też działa jak bodziec.

Psychologiczna potrzeba kontroli nad chaosem

Na poziomie psychologicznym doomscrolling spełnia funkcję radzenia sobie z lękiem egzystencjalnym. W świecie pełnym niepewności – zmian klimatycznych, zagrożeń geopolitycznych, transformacji technologicznej i kryzysu tożsamości – umysł szuka czegoś, co da mu poczucie wpływu. Skoro nie możemy przewidzieć przyszłości, chcemy chociaż rozumieć teraźniejszość. A skoro nie możemy jej zmienić, to przynajmniej chcemy być przygotowani.

To forma iluzji poznawczej. Wydaje nam się, że będąc na bieżąco, uzyskujemy kontrolę nad światem. Tymczasem nieświadomie przejmujemy odpowiedzialność za wszystkie dramaty planety – stajemy się emocjonalnymi nośnikami cierpienia, którego nie jesteśmy w stanie udźwignąć. Przekraczamy psychiczną pojemność własnego układu nerwowego. Stąd poczucie wypalenia, zobojętnienia, apatii.

foto: Ketut Subiyanto

Doomscrolling a depresja, lęk i chroniczne zmęczenie

Badania coraz częściej potwierdzają, że długotrwałe narażenie na negatywne informacje koreluje ze wzrostem objawów depresyjnych, lękowych i zespołu stresu pourazowego. Osoby skłonne do zamartwiania się, perfekcjonizmu lub nadmiernej empatii, są szczególnie podatne na doomscrolling. Z czasem dochodzi do stanu, który psychologia opisuje jako poznawcze wyczerpanie – mózg nie jest w stanie już analizować nowych informacji, a jednak nadal próbuje je przyswajać. Człowiek czuje się „przepełniony”, a jednocześnie „pusty”.

To wpływa nie tylko na psychikę, ale też na ciało. Zaburzenia snu, podwyższone ciśnienie krwi, osłabienie odporności – wszystko to może być skutkiem przewlekłego stresu informacyjnego. Przypomina to stan przedzawałowy duszy: wszystko jest „za dużo”, ale nie można się zatrzymać.

Uzależnienie poznawcze, czyli jak internet staje się polem walki o uwagę

Doomscrolling nie jest przypadkiem – to produkt systemowy. Portale informacyjne i media społecznościowe działają w logice maksymalizacji zaangażowania. A nic nie angażuje tak, jak strach i kontrowersja. Negatywne wiadomości szybciej się rozchodzą, są częściej komentowane, klikane i udostępniane. Algorytmy karmią nas tym, na co najczęściej reagujemy. A że mózg człowieka reaguje szybciej na zagrożenie niż na piękno – koło się zamyka.

To nie jest już scrollowanie, to loop poznawczy. Przewijasz, bo nie możesz przestać. Bo może coś ci umknie. Bo może to ważne. Bo może to ostatnia chwila. To wrażenie „pilności” nie jest prawdziwe – to efekt designu aplikacji, które doskonale wiedzą, jak manipulować czasem, uwagą i lękiem.

Co można z tym zrobić? Jak odzyskać suwerenność psychiki?

Zatrzymanie doomscrollingu nie polega na ignorancji. Chodzi o to, by świadomie wyznaczyć granice – dla dobra swojej psychiki i układu nerwowego. Warto zacząć od uważności. Zamiast odruchowo sięgać po telefon – zatrzymaj się. Zapytaj: Czy to, co zamierzam przeczytać, mnie wzbogaci? Czy raczej mnie przytłoczy?

Kolejnym krokiem jest selekcja źródeł informacji. Zamiast przeglądać pięć portali, wybierz jeden. Ustal godziny kontaktu z wiadomościami – np. rano i wieczorem, nigdy tuż przed snem. Po każdej sesji informacyjnej zrób coś, co cię regeneruje: spacer, muzyka, medytacja, rozmowa z kimś bliskim.

I najważniejsze – poszukaj równowagi. Skoro doomscrolling to zanurzanie się w cień, to potrzebujemy też kontaktu ze światłem. Praktykuj bloomscrolling – szukaj informacji, które inspirują, rozwijają, poszerzają horyzonty. Otwórz się na treści duchowe, naukowe, filozoficzne, estetyczne. Pielęgnuj w sobie ciekawość większą niż lęk.

foto: Leon

Scrolluj z sercem, nie z lękiem

Świat się nie kończy tylko dlatego, że o nim czytasz. Ale twoje wewnętrzne światy mogą powoli obumierać, jeśli wciąż karmisz je tylko lękiem, tragedią i bezsilnością. Informacja to narzędzie – nie bicz. Masz prawo być poinformowany, ale masz też prawo być spokojny. Doomscrolling to tylko jedna z narracji. Możesz wybrać inną. Możesz stworzyć swoją.

A może czas zacząć nie dzień od katastrofy, ale od pytania: Czego dziś pragnie moja dusza dowiedzieć się o życiu, a nie o śmierci?

Przeczytaj również: Recenzja książki „Uzdrawiająca moc Ziemi. Glina, piasek, szungit, krzem, miedź, pola magnetyczne” Giennadija Kibardina – szczegółowy przewodnik po naturalnych siłach uzdrawiających Ziemi
Samotność zmienia mózg, hormony i sposób myślenia. Sprawdź, dlaczego boli bardziej niż zerwanie, zwiększa ryzyko depresji i jak realnie zacząć z niej wychodzić.
Fascynujesz się ziołami, naturalnym leczeniem i dawną magią? Odkryj „Słowiańskie Boginie Ziół” Joanny Laprus – wyjątkowy przewodnik po słowiańskich tradycjach, roślinach leczniczych i tajemniczych rytuałach!
"The Phenomenon” to wstrząsający dokument, który na zawsze zmieni twoje spojrzenie na UFO. Oficjalne dokumenty, zeznania pilotów wojskowych i tajne programy rządowe – wszystko to potwierdza, że niezidentyfikowane zjawiska powietrzne są realne. Czy władze od dziesięcioleci ukrywają przed nami prawdę? Obejrzyj i zdecyduj sam.