Trump, Jack Osbourne i tajemnica oceanów. Co naprawdę wiemy o twierdzeniu, że niezidentyfikowane obiekty kryją się pod wodą

86ef5efa-237d-41c3-9b01-62578fc35484
Katarzyna Petrykowska

W sierpniu 2026 roku media tabloidowe, w tym brytyjski Daily Star, podchwyciły historię, która od miesięcy krążyła w kręgach zajmujących się zjawiskami paranormalnymi i niezidentyfikowanymi fenomenami anomalnymi. Jack Osbourne, syn legendarnego muzyka Ozzy’ego Osbourne’a, a jednocześnie prowadzący programy telewizyjne poświęcone UFO i innym niewyjaśnionym zjawiskom, opowiedział o rozmowie, jaką miał odbyć bliski znajomy prezydenta Donalda Trumpa. Według tej relacji znajomy, który kontaktuje się z prezydentem regularnie, niemal co sobotę, zapytał o ujawniane właśnie dokumenty dotyczące UFO i UAP. Odpowiedź, jaką miał usłyszeć, brzmiała: „Nie mamy pojęcia, czym one są, ale są w oceanie”. Osbourne uznał tę wypowiedź za interesującą, wskazując na fakt, że ogromne połacie oceanu wciąż pozostają niezbadane, i porównując sytuację do izolowanych społeczności ludzkich, które obserwujemy z dystansu.

Anegdota Osbourne’a i jej kontekst polityczny

Ta anegdota, choć spektakularna, jest z natury rzeczy przekazem z drugiej lub nawet trzeciej ręki. Nie istnieje publiczne potwierdzenie ze strony Białego Domu, samego prezydenta ani żadnego nazwanego urzędnika. Trump w 2026 roku, po zleceniu ujawniania rządowych plików związanych z fenomenami anomalnymi, wielokrotnie podkreślał, że nie ma ugruntowanej opinii na temat istnienia istot pozaziemskich, choć zauważał ogromne zainteresowanie społeczne tematem. Historia Osbourne’a wpisuje się jednak w szerszy kontekst rosnącego zainteresowania obiektami operującymi nie tylko w powietrzu, lecz także pod powierzchnią mórz i oceanów. Właśnie te zjawiska, określane skrótem USO – Unidentified Submerged Objects, czyli niezidentyfikowane obiekty podwodne – od lat pojawiają się w raportach marynarek wojennych, zeznaniach pilotów i analizach niezależnych badaczy.

Dlaczego oceany przyciągają uwagę badaczy fenomenów

Oceany pokrywają ponad siedemdziesiąt procent powierzchni Ziemi, a ich głębiny wciąż stanowią jedną z ostatnich wielkich niewiadomych naszej planety. Znaczna część dna oceanicznego nie została dokładnie zmapowana w wysokiej rozdzielczości, a warunki panujące na dużych głębokościach – ogromne ciśnienie, całkowita ciemność, niskie temperatury – sprawiają, że eksploracja jest niezwykle trudna i kosztowna. W tym kontekście hipoteza, że coś anomalnego może operować właśnie tam, nabiera praktycznego sensu. Nie musi to od razu oznaczać istot pozaziemskich przybyłych z innej gwiazdy. Część badaczy skłania się ku tzw. hipotezie kryptoterrestrialnej, według której zaawansowana inteligencja mogła istnieć na Ziemi od dawna, adaptując się do środowiska oceanicznego lub wykorzystując je jako naturalną osłonę.

Najmocniejszy publiczny dowód sensorowy – incydent USS Omaha

Jednym z najczęściej przywoływanych przypadków jest nagranie z lipca 2019 roku z pokładu amerykańskiego okrętu USS Omaha. Załoga zarejestrowała za pomocą systemu FLIR sferyczny, metaliczny obiekt o średnicy około metra osiemdziesięciu centymetrów. Poruszał się on z prędkością około stu trzydziestu węzłów, a następnie zszedł do Pacyfiku bez widocznego plusku, fali uderzeniowej czy jakichkolwiek szczątków. W nagraniu słychać komentarze załogi wyrażające zdumienie faktem, że obiekt wchodzi do wody i że nie ma żadnych wraków. Okręt wysłał śmigłowiec oraz okręt podwodny do przeszukania obszaru – nic nie znaleziono. Pentagon potwierdził autentyczność materiału filmowego. Dla wielu obserwatorów jest to najmocniejszy publicznie dostępny dowód sensorowy na obiekt zdolny do swobodnego przechodzenia między powietrzem a wodą, bez utraty integralności i bez pozostawiania śladów charakterystycznych dla znanych pojazdów.

Kontrowersje wokół nagrania z Aguadilla

Innym głośnym nagraniem jest materiał z kwietnia 2013 roku z okolic Aguadilla w Portoryko. Samolot amerykańskiej straży granicznej zarejestrował w podczerwieni obiekt lecący nisko nad lotniskiem, a następnie wchodzący do oceanu. Wczesne niezależne analizy szacowały, że obiekt poruszał się z prędkościami od czterdziestu do stu dwudziestu mil na godzinę w powietrzu i osiągał nawet około dziewięćdziesięciu pięciu mil na godzinę pod wodą, bez spodziewanego wyhamowania przy kontakcie z powierzchnią. Późniejsza oficjalna analiza biura AARO uznała jednak, że najprawdopodobniej były to dwa małe obiekty – możliwe, że latarnie nieba – dryfujące z wiatrem, a wrażenie wysokiej prędkości i zanurzenia wynikało z efektów parallaksy oraz utraty kontrastu termicznego. Przypadek ten pozostaje więc mocno sporny i dobrze ilustruje, jak trudno o jednoznaczne wnioski nawet przy dostępnych nagraniach.

Incydent Nimitz i relacje submarinerów

Słynny incydent z 2004 roku z udziałem lotniskowca USS Nimitz i obiektów w kształcie „Tic Taca” również rozgrywał się nad Pacyfikiem. Piloci, w tym komandor David Fravor, opisywali manewry wykraczające poza możliwości ówczesnej i współczesnej technologii lotniczej. Choć główny nacisk kładziono na zachowanie powietrzne, obszar ćwiczeń i relacje świadków łączyły te zjawiska z powierzchnią oceanu. Podobne historie powracają w zeznaniach submarinerów i operatorów sonarów, którzy mówią o kontaktach poruszających się pod wodą z prędkościami setek węzłów – daleko poza możliwościami znanych okrętów podwodnych czy dronów. Część takich detekcji logowano jako zjawiska biologiczne lub sejsmiczne, ponieważ formalne procedury rzadko dopuszczają kategorię „nieznane”.

Głos emerytowanego admirała Tima Gallaudeta

Emerytowany kontradmirał Tim Gallaudet, były oceanograf Marynarki Wojennej Stanów Zjednoczonych i były pełniący obowiązki administratora NOAA, od lat publicznie podkreśla, że dane, do których miał dostęp, wskazują na istnienie obiektów transmedium i USO wykazujących możliwości inżynieryjne niedostępne dla znanej technologii. Wzywa do potraktowania badań nad tymi zjawiskami jako narodowego priorytetu naukowego i bezpieczeństwa. Jego wypowiedzi, składane także przed komisjami Kongresu, nadają tematowi pewną instytucjonalną wagę, choć nie stanowią ostatecznego dowodu na nieludzkie pochodzenie obserwowanych obiektów.

Oficjalne definicje i publiczne ujawnienia dokumentów

Oficjalne definicje stosowane przez amerykańskie ministerstwo obrony i biura zajmujące się fenomenami anomalnymi od lat obejmują domenę morską i zjawiska transmedium. Oznacza to, że wojsko i służby wywiadowcze śledzą nie tylko obiekty powietrzne, lecz także te operujące w wodzie lub przechodzące między środowiskami. W 2026 roku kolejne partie dokumentów uwalniane w ramach inicjatyw ujawniania zawierały materiały związane z oceanami, choć wiele z nich po dokładniejszej analizie okazywało się mieć wyjaśnienia prosaiczne – balony, artefakty sensorów, zwierzęta morskie czy efekty optyczne. Sceptycy, w tym analitycy tacy jak Mick West, konsekwentnie wskazują, że liczba solidnych dowodów na USO jest wyraźnie mniejsza niż w przypadku zjawisk powietrznych, a większość przypadków da się wytłumaczyć znanymi zjawiskami.

Skala raportów i hipotezy kryptoterrestrialne

Mimo to sama skala raportów – setki przypadków skatalogowanych przez historyków fenomenów, takich jak Richard Dolan, oraz tysiące zgłoszeń z aplikacji zbierających relacje świadków w pobliżu amerykańskich wybrzeży – sprawia, że temat trudno całkowicie zignorować. Oceany oferują naturalną skrytość, zasoby i warunki, które mogłyby sprzyjać długotrwałemu operowaniu obiektów, których nie chcemy lub nie potrafimy jeszcze zidentyfikować. Jeśli choć część obserwowanych anomalii okaże się rzeczywista i wykraczająca poza możliwości ludzkiej technologii, konsekwencje dla bezpieczeństwa morskiego, oceanografii i naszego rozumienia życia na Ziemi byłyby ogromne.

Znaczenie historii Osbourne’a w szerszej debacie

Historia przekazana przez Jacka Osbourne’a, choć niepotwierdzona i oparta na łańcuchu pośrednich relacji, trafia więc w czuły punkt współczesnej debaty. Nie dowodzi ona istnienia obcych w oceanach, ale dobrze pokazuje, dlaczego coraz więcej osób – od emerytowanych oficerów marynarki po kongresmanów – zaczyna patrzeć nie tylko w niebo, lecz także w głąb morza. Dopóki nie pojawią się lepsze, publicznie dostępne dane z wielosensorowych systemów śledzenia, analizy odzyskanych materiałów lub szczegółowe, niezweryfikowane oficjalne raporty, pozostaniemy w sferze ostrożnych domysłów. Jedno wydaje się pewne: ocean wciąż kryje więcej tajemnic, niż jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, a niektóre z nich mogą okazać się znacznie dziwniejsze niż klasyczne historie o latających spodkach.

Przeczytaj również: Salem: miasto pełne tajemnic, czarów i historii
Może śmierć to nie koniec… tylko początek czegoś o wiele ciekawszego. Olga Cyrek zabiera nas w podróż, która zmienia wszystko.
Przyciągasz to, kim jesteś, a nie to, czego pragniesz. Niech to do ciebie dotrze. Oto magia: kiedy wyrażasz wdzięczność jeszcze zanim twoje pragnienia się spełnią, łączysz przyszłą możliwość z chwilą obecną. Przyciągasz swoje pragnienia, dostosowując swoją energię do tego, jakbyś już je miał.
Jak pory roku mogą zmienić twoje życie – zanurz się w mądrych refleksjach Ewy Woydyłło i znajdź harmonię w codzienności. Recenzja najnowszej książki.