Recenzja „Kołowrót Życia. Tom III” Wandy Prątnickiej. Wydawnictwo Centrum

grok-image-001c5bb1-794e-490d-933b-aa35644ffe6a
Redakcja

Gdy po raz kolejny sięgam po serię „Kołowrót Życia”, mam nieodparte wrażenie, że nie otwieram zwykłej książki, tylko drzwi prowadzące prosto do własnego wnętrza – tego fragmentu siebie, o którym dawno zapomniałem, a który mimo wszystko wciąż we mnie żyje i pamięta. Wanda Prątnicka w trzecim tomie nie serwuje nam bajek, nie straszy wizjami końca świata i nie obiecuje magicznych rozwiązań na wszystkie bolączki. Ona po prostu przypomina. Robi to z taką precyzją i czułością, że już po kilkunastu stronach czujesz, jakby ktoś zdjął Ci z oczu grube, zakurzone okulary, przez które całe życie patrzyłeś na rzeczywistość. Nagle wszystko nabiera ostrości – nie tylko to, co dzieje się wokół Ciebie, ale przede wszystkim to, kim naprawdę jesteś w swojej najgłębszej istocie.

Czym jest „Kołowrót Życia. Tom III” i jak wpasowuje się w całą serię

Tom trzeci nie jest klasyczną kontynuacją w rozumieniu fabularnym. To raczej zmiana perspektywy – przejście z mikro na makro, z pojedynczego wcielenia na całą wieczność, z „ja tu i teraz” na „my – dusze, które kiedyś tworzyły świetlaną cywilizację”. Autorka jasno wyjaśnia już we wstępie swoją koncepcję całej trylogii. W pierwszym tomie pokazała duszę tak, jakby dopiero co przybyła na Ziemię. W drugim tomie przeprowadziła nas przez pryzmat wielu wcieleń. Natomiast w trzecim tomie skupia się na tych, którzy pamiętają, kim są w Istocie. Ta pamięć staje się centralnym kluczem do zrozumienia całej książki i jednocześnie do zrozumienia samego siebie.

Prątnicka zaczyna od opisu, który na pierwszy rzut oka brzmi jak science-fiction, ale jest podany z tak głęboką, wewnętrzną pewnością, że nie sposób w to wątpić. Mówi o momencie, w którym człowiek z własnej, nieprzymuszonej woli zstąpił na Ziemię. Nie jako wygnaniec, jak nauczają niektóre religie, lecz jako gość zaproszony przez samego Stwórcę. Bóg stworzył Niebo – miejsce doskonałe, lecz statyczne. Ziemia natomiast miała stać się strefą wolnej woli, przestrzenią, w której dusza mogła doświadczać, rosnąć i tworzyć. „Dawno, dawno temu w czasach, w których dopiero kształtowała się kolebka ludzkości zstąpiłeś na Ziemię” – te słowa autorki brzmią jak echo czegoś, co nosimy w sobie jak najstarszą pamięć.

Pierwsza cywilizacja – era prawdziwej miłości i jedności z Bogiem

Pierwsza cywilizacja, o której opowiada tom trzeci, nie jest typową legendą o Atlantydzie pełną latających maszyn i kryształów. Autorka wspomina o technologii, ale nie czyni z niej głównego bohatera. Sednem tej cywilizacji była budowa na Prawdziwej Miłości i Wierze w Boga. Ludzie żyli w Jedni Umysłowej ze Stwórcą. Ich głównym budulcem nie była technika, lecz Wieczne Wyższe Zasady Życia – te same zasady, które nadal drzemią w każdej ludzkiej istocie. Miliony lat pokoju, zadowolenia i harmonijnego rozwoju. Umysł Najwyższy pełnił rolę siły przewodniej. Nie było miejsca na brak, na strach ani na walkę o przetrwanie. Ziemia nie była traktowana jako martwa bryła skał i wody, lecz jako żywy, czujący organizm – dokładnie tak, jak człowiek posiada ciało fizyczne i subtelne. My jesteśmy jej komórkami, a ona jest wielką Istotą, która rozwija się razem z nami.

Najtrudniejszy moment książki – upadek i zapomnienie

Najmocniejszym, najbardziej bolesnym, a jednocześnie najbardziej wyzwalającym wątkiem jest opis upadku. Wanda Prątnicka nie oskarża, nie moralizuje i nie szuka winnych. Pokazuje krok po kroku, jak człowiek zaczął odwracać się od swoich Boskich korzeni. Jak pamięć o tym, kim naprawdę jest, zaczęła powoli blaknąć. Jak dar wolnej woli, największy jaki otrzymaliśmy, stał się pułapką, gdy dusza zapragnęła doświadczać czegoś „innego” – niższej wibracji. I jak to pragnienie, niczym lawina, pociągnęło za sobą całe cywilizacje.

Jednak „Kołowrót Życia. Tom III” absolutnie nie jest książką o klęsce. Wręcz przeciwnie – to prawdziwy podręcznik odzyskania. Każda strona wyraźnie mówi: te Wieczne Wyższe Zasady nadal są w Tobie. Zapomniane, ale nigdy utracone. Możesz je sobie przypomnieć. Możesz przestać żyć w nawykowym myśleniu o braku Dobra. Możesz odzyskać Siłę i Mądrość, które czynią Cię pogodnym, wytrwałym i bezpiecznym. Autorka nie zostawia czytelnika tylko z teorią. Pokazuje konkretny sposób naprawiania błędów – nie przez magiczne rytuały, lecz przez świadome połączenie z własnym Wyższym Ja i ze Stwórcą.

Wanda Prątnicka, źródło Facebook

Styl Wandy Prątnickiej – rozmowa przy kuchennym stole

Styl, w jakim pisze Wanda Prątnicka, to jeden z największych atutów całej książki. Pisze tak, jakby siedziała naprzeciwko Ciebie przy kuchennym stole i opowiadała najważniejszą historię Twojego życia. Prosto, bez ezoterycznego zadęcia, bez łacińskich terminów na pokaz. A jednocześnie z taką głębią, że co chwilę łapiesz się na myśli: „Cholera, przecież ja to wiem…”. Bo o to właśnie chodzi. Jak sama autorka podkreśla we wstępie: „Wszystko, co tutaj przedstawiam jest Ci już znane na głębszych poziomach Twojej Istoty. Moją rolą jest zatem wyłącznie przypomnienie Ci tego, o czym już wiesz”.

Jak książka zmienia codzienne życie

„Kołowrót Życia. Tom III” to nie jest lektura, którą pochłaniasz za jednym razem i odkładasz na półkę. To książka, do której wracasz. Którą czytasz fragmentami, kontemplujesz, dyskutujesz sam ze sobą. Po jej przeczytaniu nie da się już patrzeć na codzienne problemy tak samo. Kłótnia z partnerem przestaje być tylko „jego/jej winą” – staje się lekcją odzyskania pamięci o Jedni. Kryzys klimatyczny nie jest już abstrakcyjnym problemem polityki, lecz konsekwencją traktowania Ziemi jak martwego przedmiotu, a nie żywego organizmu, którego jesteśmy częścią. Nawet zwykły, szary dzień nabiera zupełnie innego smaku, gdy pamiętasz, że nie jesteś „małym człowieczkiem”, lecz wieczną duszą, która kiedyś współtworzyła świetlaną cywilizację.

Na portalu Lubimyczytac.pl tom trzeci dostaje opinie wyjątkowo entuzjastyczne. Czytelnicy piszą wprost: „Każdy powinien przeczytać tę trylogię, aby dowiedzieć się czegoś o sobie”. I trudno się z nimi nie zgodzić. „Kołowrót Życia” nie jest kolejną książką ezoteryczną, którą wrzucasz na półkę obok setek podobnych. To lustro. I to lustro, które nie kłamie.

Dla kogo jest „Kołowrót Życia. Tom III”

Jeśli kiedykolwiek zadawałeś sobie pytania: „Dlaczego tu jestem?”, „Dlaczego świat wygląda tak, a nie inaczej?”, „Jak mogę żyć pełniej i świadomiej?” – to właśnie ten tom (i cała seria) jest jednym z najcenniejszych przewodników, jakie dziś możesz znaleźć. Nie obiecuje łatwej drogi. Obiecuje prawdę. A prawda, jak pisze Prątnicka, jest w Tobie. Wystarczy przestać jej szukać na zewnątrz i zacząć słuchać.

Po przeczytaniu „Kołowrotu Życia. Tomu III” już nigdy nie jesteś tym samym człowiekiem. Jesteś tym, kim byłeś na samym początku: świadomym, połączonym, wolnym. I to jest najpiękniejsze przypomnienie, jakie mogłam sobie wyobrazić.

Przeczytaj również: Prawdziwe opętanie przez demony – co naprawdę się dzieje? Zanurz się w mrocznej tajemnicy duchowego świata i odkryj, co czai się w cieniu
Co, jeśli kamienie szlachetne naprawdę mogą pojawiać się znikąd? Historia Amyra Amidena to nie tylko opowieść o niezwykłych zjawiskach, ale również o granicach wiedzy, odwagi badawczej i tajemnicach, które wciąż czają się tuż poza zasięgiem racjonalnego umysłu.
Święta Bożego Narodzenia kojarzą się z zapachem cynamonu, światłem lampek i ciepłem rodzinnego stołu. Tymczasem pod tą miękką warstwą wspomnień kryje się fascynujący świat dawnych wierzeń, astronomicznych znaków, starożytnej symboliki i ezoterycznych historii o narodzinach Jezusa. To opowieść, w której niebo naprawdę mówi do ludzi, a symbole przeplatają się z duchową intuicją, jakby sama historia chciała nam coś bardzo subtelnie szepnąć do ucha.
Hipnoza nie odbiera woli i nie leczy wszystkiego, ale w bólu zabiegowym, zespole jelita drażliwego, lęku przed procedurą i przy uderzeniach gorąca ma zaplecze badań, którego nie da się już zbyć wzruszeniem ramion. Nowy, długi tekst tłumaczy ludzkim językiem, gdzie metoda naprawdę pracuje, gdzie kończy się literatura, a zaczyna marketing, i jak odróżnić gabinet od spektaklu.