Zjawisko tzw. kontaktowców to jeden z najbardziej fascynujących, a zarazem niedocenionych aspektów fenomenu UFO. W cieniu spektakularnych obserwacji, porwań czy spotkań trzeciego stopnia kryje się świat subtelnych, często mistycznych relacji – nie z mechanicznymi pilotami spodków, lecz z istotami, które kontaktowcy opisują jako duchowo rozwinięte, obce, a jednocześnie zadziwiająco zainteresowane losem ludzkości. O ile temat porwań skupia się na przymusie, strachu i eksperymentach, to kontaktowcy opowiadają o spotkaniach opartych na przekazach, przesłaniach i misji. To zupełnie inny wymiar relacji z „obcym” – bardziej przypominający mistykę niż naukową eksplorację.
Kim jest kontaktowiec?
Termin „kontaktowiec” (ang. contactee) pojawił się w połowie XX wieku, kiedy to UFO zagościło na stałe w wyobraźni zbiorowej. Kontaktowcem nazywa się osobę, która twierdzi, że nawiązała świadomy i bezpośredni kontakt z przedstawicielami pozaziemskich cywilizacji – zwykle dobrowolny, oparty na porozumieniu, nie na przemocy. Co istotne, w odróżnieniu od tzw. abductees (czyli osób porwanych przez UFO), kontaktowcy nie tylko nie czują się ofiarami – często uważają siebie za wybrańców, duchowych ambasadorów, przekaźników galaktycznego przesłania.
Wielu z nich twierdzi, że spotkało się z istotami fizycznie, inni – że rozmawiają z nimi telepatycznie lub channelują ich przekazy. Wszyscy jednak mają coś wspólnego: poczucie, że kontakt, którego doświadczyli, ma ogromne znaczenie nie tylko dla nich, ale dla całej ludzkości. To nie tylko rozmowy z obcymi – to coś na kształt objawienia.
Złota era kontaktów – od Adamskiego do Plejadian
George Adamski, najsłynniejszy kontaktowiec lat 50., opowiadał o spotkaniu z istotą z Wenus o imieniu Orthon. Spotkanie miało miejsce na pustyni Mojave, a Wenusjanin wyglądał – jak wielu innych opisywanych kosmitów tej ery – jak uosobienie aryjskiego anioła: wysoki, złotowłosy, o oczach pełnych współczucia. Nie było mowy o eksperymentach ani implantach – Orthon przyszedł z przesłaniem.
Kosmici z przekazów Adamskiego ostrzegali przed niszczycielską potęgą energii atomowej, przestrzegali przed moralnym upadkiem ludzkości i nawoływali do duchowego przebudzenia. Twierdzili, że pochodzą z planet naszego Układu Słonecznego – Wenus, Marsa, a nawet Saturna – i że obserwują nas z troską, choć z dystansem, oczekując, aż dorośniemy do „członkostwa w galaktycznej wspólnocie”.

Inny klasyk, Howard Menger, również twierdził, że kontaktował się z kosmitami z Wenus, Marsa i innych światów. Miał z nimi regularne rozmowy, a nawet romans z jedną z przybyszów. Kosmici często ukazywali się jako mistrzowie duchowi, nauczyciele, a czasem nawet… reinkarnowane dusze ziemskie.
W latach 70. i 80. kontaktowcy przestali mówić wyłącznie o fizycznych spotkaniach – zaczęły się pojawiać przekazy channelingowe, a język kontaktów uległ duchowemu „unowocześnieniu”. W tym okresie pojawia się postać Ashtara Sherana – kosmicznego komandora, przekazującego wiadomości przez dziesiątki mediów na całym świecie. Ashtar przedstawia się jako dowódca floty galaktycznej, której zadaniem jest wspieranie planet takich jak Ziemia w ich duchowej ewolucji. Nie narzuca się – szanuje wolną wolę. Ostrzega przed wojnami, zanieczyszczeniem, duchowym lenistwem, ale też oferuje wsparcie i subtelną ochronę.
W latach 80. wyłania się kolejne kluczowe źródło przekazów – tzw. Prawo Jedności (ang. Law of One) channelowane przez Carlę Rueckert. Przekazy pochodziły od istoty zbiorowej nazywającej siebie Ra i były przepełnione złożoną, niemal metafizyczną filozofią. Według Ra, wszystkie istoty są aspektami jednej nieskończonej świadomości. Dusze inkarnują na różnych poziomach istnienia – tzw. gęstościach – i przechodzą przez duchową ewolucję, której celem jest zrozumienie miłości, mądrości i jedności. Przesłanie jest zarazem głębokie i uniwersalne, przypominające gnostycyzm, buddyzm i psychologię transpersonalną w jednym, ale podanym w galaktycznym sosie.
Szwajcar Billy Meier dodaje do tej układanki jeszcze jeden element: techniczne detale rzekomych kontaktów z Plejarianami (lub „Plejarianami”, jak sam ich nazywał), w tym opisy ich statków, podróży w czasie i ostrzeżeń o przyszłości Ziemi. Semjase, jego plejariańska rozmówczyni, przekazała mu informacje o historii naszej planety, manipulacjach religijnych, karmie, a także o strukturze duszy i wszechświata.
O czym tak naprawdę rozmawiano z kosmitami?
Choć źródeł jest wiele, a opowieści z pozoru różne – istnieje zadziwiająca spójność w treści przekazów. Najczęściej pojawiające się tematy to:
- Ostrzeżenia przed bronią nuklearną i destrukcją ekologiczną – obcy twierdzą, że nasze działania zagrażają nie tylko Ziemi, ale całemu układowi energetycznemu Wszechświata.
- Apel o duchowy rozwój – przekazy nawołują do życia w harmonii, pokoju, porzucenia ego i materializmu.
- Reinkarnacja i ewolucja dusz – dusze przechodzą przez kolejne życia i wcielenia, nie tylko na Ziemi.
- Kosmiczna wspólnota – istnieje sieć wysoko rozwiniętych cywilizacji, zjednoczonych w „Galaktycznej Federacji” lub innych strukturach, do których Ziemia może dołączyć, jeśli przejdzie duchowy próg.
- Czas jako iluzja – wiele przekazów sugeruje, że czas nie istnieje tak, jak go postrzegamy, a podróże między światami odbywają się poza liniową chronologią.
- Obecność negatywnych istot – obok opiekunów istnieją też kosmici „służący sobie”, jak Reptilianie czy Szaraki, manipulujący ludzkością dla własnych celów.
Co ciekawe, niektóre przekazy zawierają też informacje o strukturze wszechświata, duchowej anatomii człowieka, kodach DNA, energii kundalini, a nawet o muzyce sfer i rezonansie Schumanna. Czasem brzmi to jak połączenie teozofii, fizyki kwantowej i podręcznika alchemii – tyle że napisane przez „gościa z Aldebarana”.
Co o tym wszystkim myśleć?
Psychologia widzi w kontaktowcach osoby obdarzone dużą wrażliwością, potrzebą transcendencji i często doświadczeniami granicznymi. Socjologia rozpoznaje tu mechanizmy tworzenia mitów, nowych religii, narracji o sensie i celu życia. Parapsychologia z kolei nie wyklucza, że niektóre z tych przekazów mogą być autentyczne – nie tyle jako fizyczne kontakty, co jako odbiór informacji z innego poziomu świadomości.
Jacques Vallée i inni badacze proponują alternatywną hipotezę: może nie mamy do czynienia z kosmitami w klasycznym sensie, lecz z inteligencją obecnie poza naszą zdolnością zrozumienia – która objawia się nam w formach, jakie jesteśmy w stanie przyjąć. Czy to byty międzywymiarowe? Czy archetypowe emanacje naszej zbiorowej psychiki? A może coś zupełnie innego?
Jedno jest pewne: kontaktowcy, niezależnie od tego, jak oceniamy ich wiarygodność, są żywym dowodem na to, że ludzkość nieustannie szuka kontaktu – nie tylko z obcymi, ale z samą sobą, z tym, co większe, mądrzejsze, bardziej przebudzone. Ich opowieści są jak zwierciadło: odbijają naszą tęsknotę, lęki i nadzieje. I choć łatwo je wyśmiać, trudniej – całkowicie zignorować. Bo być może to właśnie przez takie głosy Wszechświat uczy nas słuchać. Nie tylko tam w górze, ale przede wszystkim – w sobie.

